Mieszkanie minimalistki.

Ktoś mi powiedział rzecz, która mnie bardzo uderzyła – Zataczamy kręgi, nieustannie. Musimy się tylko postarać, żeby te kręgi zamienić w spiralę.
Być w podobnym miejscu życia, ale nie takim samym. Wynieść lekcje, wyciągnąć wnioski – ROZWINĄĆ SIĘ.

Spłycę tę myśl na potrzebę wpisu. Moje oszczędzanie przeżyło kryzys. Wizualna asceza zaczęła być dokuczliwa. Kupiłam kwiaty i kilka obrazków, poduszek. Urządziłam nimi trzy z czterech kątów salonu. Reszta mieszkania nadal wygląda jak muzeum, niestety. Jestem niby znów w tym samym miejscu, co rok temu – urządzam. Myślę jednak, że idzie mi troszkę lepiej niż wtedy. (Nie wiem, czy to tłumaczy wydatki.)

Poza tym, moje zapasy kosmetyków z początku roku nadal mają się dobrze, a ostatnio miałam okazję znów je uzupełnić do jesieni, bo Rossmann rzucił bogato promocją Alterry. Najszybciej schodzą mi jednorazowe środki do sprzątania typu mokre chusteczki, czy ręczniki papierowe. Nie jestem tu może zbyt eko, ale tłumaczę się, że przy kilku psach mi wolno. Pewnie, gdybym miała kota, jednego, wystarczyłaby mi ścierka i woda z octem. I to jest taki niedościgniony ideał…

Wracając jednak do sedna, jak prosiłyście, pokazuję mieszkanie, a raczej tę jego część, która nie jest już ascetycznym muzeum.
Górne zdjęcia rok temu, dolne dziś.

 

Recommended Posts
Showing 5 comments
  • Izabela
    Odpowiedz

    Pokażesz inne pomieszczenia ?:) np kuchnie ?

  • Katryn
    Odpowiedz

    Dlaczego muzeum?
    Czy minimalizm musi być ubogi, surowy ?

    W moim rozumieniu znaczenia tego słowa to wybieranie rzeczy lepszej jakości. Jakość a nie ilość. Ale czy ascetyzm od razu?
    Dlaczego ma być surowo ? W imię czego ?
    Te dodatki od razu nadały charakter w Twoim wnętrzu. Nie zawaliłaś pierdołami całego mieszkania. Nie wiem czy nazwałabym to kryzysem, prędzej osiąganiem pewnej równowagi. Psychicznej. Nie wiem czy ktokolwiek by dał rade wytrzymać w bardzo ubogo urządzonym domu.

  • k
    Odpowiedz

    uwielbialam Twojego starego bloga, co jakis czas zagladalam zeby zobaczyc czy jest jakis nowy wpis, pozniej o nim calkowicie zapomnialam i dzis rano cos mnie tchnelo, jaka mila niespodzianka 🙂
    brakowalo mi Ciebie w blogosferze! Piekne mieszkanie, uwielbiam takie tropikalne motywy.

  • Stella
    Odpowiedz

    Rzeczywiście gołe ściany też by mi wyszły bokiem, ale przy lekkim ożywieniu wygląda super. Przy psach to przynajmniej łatwo się sprząta 😉 Ja mam kota a kot to daje do wiwatu 🙂 No i obdrapane meble, bo przecież nie będzie drapał drapaka.

  • Ania
    Odpowiedz

    Jak dla mnie zmiana na plus. Piekne wnętrza. Czekamy na więcej. Pozdrawiam.

Leave a Comment