Lifting wizualny garderoby

Właśnie odkryłam czyściec, w którym były wszystkie komentarze. To moja pierwsza samodzielnie postawiona strona i mam jeszcze tyły. Np. przed chwilą zastanawiałam się jak w ogóle wejść w opcje admina, żeby cokolwiek napisać.

Nie zachowuję się może jak Nicholas Cage w Naciągaczach, ale drobne zachowania w klimacie OCD (nerwica natręctw) przytrafiają mi się, kiedy nie idę spać zgodnie z naszą strefą czasową. I tak trafiam na zdjęcie – z magazynu, a może bloga. Na pewno nie jest to fotografia garderoby żywego Kowalskiego, który zazwyczaj trzyma tam odkurzacz i skarpety zwinięte w kulki.

Ubrania rozwieszone kolorystycznie, wieszaki wiszą na drążku równo co 5-6cm. Bosko, ale nierealnie.

Moja własna wygląda przy tej powyżej jak lokatorska komórka, tak bardzo odstając od reszty mieszkania, gdzie staram się trzymać wizualny ład. Ukryta przed odwiedzającymi niczym ciało właściciela domu. Niewiele zatem mi trzeba, daję się zrobić jednym zdjęciem i sprawdzam co da się wyciągnąć z mojej graciarni. Oczywiście, że regularnie tam sprzątam, ale nieciekawy wygląd wnętrza wciąż pozostaje, tym bardziej, że nie mam osobnej spiżarni czy pomieszczenia gospodarczego, jak to przewidują niektóre luksusowe mieszkania. Mam na myśli te naprawdę luksusowe – np. wielkie powierzchnie w pięknych kamienicach, a nie apartamenty 40m2 w ultranowoczesnych budynkach. Nie żebym miała dużo więcej niż 40, ale na takim metrażu raczej jeśli developer przewiduje garderobę, jest ona wielkości schowka na miotły. Spiżarnię, jeżeli masz to szczęście, że architekt przewidział, możesz sobie zrobić w najlepszym wypadku na balkonie. Oczywiście, jeśli wspólnota mieszkaniowa wyrazi zgodę, żebyś tam cokolwiek trzymał. Nie zrozumcie mnie źle – nie krytykuję nowych mieszkań, a jedynie ich cenę i przez to metraż, jaki narzuca zdolność kredytowa przeciętnego Polaka.

Mam więc ten swój schowek na wszystko. Brzydki. NIEZADOWALAJĄCY, to chyba kluczowe słowo. Mam też mój dumny projekt nie tworzenie sobie sztucznych potrzeb zakupowych. Kupuję jednak – minimum dla maksimum efektu. Mocne żarówki (te z Biedronki), które kieruję w sufit, żeby światło było bardziej rozproszone i na półki nie rzucał się ostry cień. 20 białych wieszaków, najtańszych w Pepco. Nie decyduję się, mimo całego uroku na drewniane, bo raz, że są bardzo drogie (za dobrze wykonane, które nie haczą ubrań trzeba zapłacić 35zł/4szt), a dwa, że są… bardzo ciężkie, jak na taki przedmiot. Identycznie skrojone wieszaki w tym samym kolorze dają przyjemny efekt spójności i porządku. Kolorowe, kartonowe pudła, które przetrwały różne etapy mojego życia zamieniam na cztery identyczne i w miarę jasne. Karton jest tutaj dla mnie akurat tematem dyskusyjnym. Tani, kolorowy, ale nie nadaje się do cięższych rzeczy – zbyt łatwo go uszkodzić. Zazwyczaj też traci życie podczas przeprowadzki. Inaczej ma się sprawa z koszami – te, które mam od lat, kilka identycznych, recyklinguję, co rusz znajdując dla nich nowe zastosowanie. Ostatnim zakupem jest duży pojemnik z Pepco, do którego wkładam całą domową chemię – zapas proszku, płyn do podłóg. Dysponuję tylko wydzielonym kątem gospodarczym, ale jak widać, wystarcza on w zupełności, a ponieważ nie biegam codziennie po żelazko, czy zapas płynu do płukania, pojemniki i kosze zdają egzamin. Bałagan znika sprzed oczu. Regał gospodarczy przestaje razić swoją odpustowością. Poza tym wielkim, aluminiowym potworem, którego nadal jeszcze nie oswoiłam. On musi zostać, inaczej nie zmienię tu nawet żarówki. Końcową sztuczką podpatrzoną w nierealistycznej garderobie godnej psychopaty (Grey?) jest ułożenie ubrań i butów kolorami.

Na chwilę obecną to maksimum, jakie mogę wycisnąć z mojej Narnii.


Koszt:
Pudełka 2,50 x 4 Auchan
Wieszaki 5zł x 3 Pepco
Szary pojemnik 5zł Pepco
Żarówki 5zł x 3 Biedronka
Lifting ostatniego zaniedbanego pomieszczenia w domu zamykam w 45zł. Jestem zadowolona. Tym bardziej, że wygospodarowałam miejsce na buty, więc odpada mi zakup dodatkowej szafki do przedpokoju. Zostaje mi trzeci kąt – komoda. Za sprzedaż siatkowego Algota z Ikei planuję kupić zwykłą, białą. Jak tylko dokonam tej wymiany, pokażę efekty. Nie, żeby z Algotem było coś nie tak, jednak nie widzę sensu w codziennym natykaniu się na zapasowy szampon i wiertarkę, które patrzą na mnie przez siatkowe kosze.

Recent Posts
Showing 2 comments
  • Asia
    Odpowiedz

    Jak dla mnie super, chyba zrobię porządki w swojej Narnii

  • A
    Odpowiedz

    Piękną masz garderobę. Doprawdy zazdroszczę. Jest ład, porządek, duża jasność. U mnie to jedna wielka otchłań.
    Powiedz gdzie trzymasz odzież sezonową ?

Leave a Comment