Dobra i zła chciwość

Psychologia nazywa ją chorobliwym pożądaniem i klasyfikuję jako patologię.
Gospodarka gloryfikuje jako napęd dla rozwoju. Wystarczy spojrzeć na to, co stało się z Koreą po podziale na Południową i Północną, czy chociażby NRD i RFN. Jak bardzo zwolniłby rozwój technologiczny bez konsumenckiej potrzeby, by móc kupić lepsze, tańsze i szybsze? Skąd biorą się fundusze na rozwój medycyny? Zaczyna się u pożądliwego Kowalskiego. On, podsycany przez reklamę, chce posiadać. Ma dzięki temu na świecie tomografy, samochody, led tv. I jest tez coraz bardziej chory i niezadowolony. Właśnie teraz, w epoce nowoczesności, po wielkim boomie konsumpcyjnym. Teraz, kiedy musi się spinać o kredyt i to, by nie stracić pracy, a najlepiej jeszcze coś dorobić po godzinach, złapać jakąś fuchę, bo telefon fajny właśnie wypuścili. A później płaci 200zł tygodniowo masażystce, bo czuje, że nie wyrabia.
Ludzka chciwość nierozerwalnie wiąże się z nerwicami i lękiem. Zbieranie dóbr uspokaja, kotwiczy nas w świecie materializmu. Jesteśmy tym, co mamy i nie zadajemy już zbędnych pytań o sens egzystencji. Opcja wolności przywodzi na myśl nicość, niebyt i utratę tożsamości. Psychologia obwinia utożsamianie się ze światem zewnętrznym i dobrami materialnymi za powstawanie zaburzeń psychicznych. Reklama jako taka, często bazuje na naszych lękach – np reklamy ubezpieczeń. Hedonizm występuje w okresie wczesnodziecięcym, jest uznawany za najniższy z możliwych rozwojów moralnych, więc chciwość utożsamia się z regresem.
To ona prowadzi tysiące ludzi do piramidy finansowej Amber Gold, choć obiecane zyski są podejrzane. Pazerność oślepia i usypia zdrowy rozsądek. Zjawisko nieuporządkowanej chęci posiadania charakteryzuje naszą ponowoczesną epokę.

Odsunięcie od przyrody sprawiło, że utraciliśmy niemal całkowicie kontakt z naturą. Nie spędzamy już czasu na świeżym powietrzu, zużywamy dobra naturalne w zastraszającym tempie, a jajka biorą się z hipermarketu. Manipulacja i perswazja rynku tworzy iluzoryczne potrzeby i nie pozwala nam odmówić sobie zakupu. Celem współczesnego marketingu jest stworzenie w nas wiecznego pragnienia posiadania i niedosytu.

Smutek, potrzebę samoakceptacji i władzy zastępujemy nabywaniem, ale „szczęścia nie kupimy”. Frustracje, których nie jest w stanie zagłuszyć konsumpcjonizm, biorą się z naszego świata emocjonalnego. Chciwość często opłacamy uzależnieniami, jak zakupoholizm, który potrafi zdegradować nasze finanse i zniszczyć relacje osobiste.
Według Schopenhauera źródłem nieszczęścia są pragnienia. Zgadza się z tym też filozofia buddyjska.

A jednak… gdzie byśmy dziś byli, gdyby nie pożądanie wiedzy i samorozwoju.
Czy jest zatem dobra i zła chciwość?

Recommended Posts

Leave a Comment